O co mi chodzi...?
Moi drodzy! :)
-Gabi
c.d.n.
(Jeżeli już ktoś tu trafił, to bardzo mi miło.)
Pomysł na pisanie bloga nosiłam w sobie już od dłuższego czasu. Powodów było kilka, najbardziej podstawowym, jest oczywiście zamiłowanie do pisania i dzielenia się z ludźmi swoimi przemyśleniami. Kolejnym, jest ucieczka od studiów i natłoku codziennych obowiązków- każdy potrzebuje jakiejś odskoczni. No i wreszcie, najważniejszym z powodów jest chęć pomocy innym.
Pomysł na pisanie bloga nosiłam w sobie już od dłuższego czasu. Powodów było kilka, najbardziej podstawowym, jest oczywiście zamiłowanie do pisania i dzielenia się z ludźmi swoimi przemyśleniami. Kolejnym, jest ucieczka od studiów i natłoku codziennych obowiązków- każdy potrzebuje jakiejś odskoczni. No i wreszcie, najważniejszym z powodów jest chęć pomocy innym.
Przeszłam przez piekło Anoreksji. Odczułam ją w każdej kości, każdym mięśniu i każdym aspekcie życia. Ogromna bezradność, brak pomocy, płacz, histeria, opijanie wodą, "rurka" w nosie, oddział zamknięty, przerwane studia...to tylko niewielki procent tego, co podarowała mi choroba.
Jak to możliwe, że jeszcze rok temu, z BMI=12,5 nie miałam siły, by się ubrać, nie było szpitala, który chciałby mnie leczyć, a teraz siedzę, jako studentka wymarzonego kierunku, mieszkam bez rodziców, jestem w stanie o siebie zadbać...i jem, bo lubię...? Też się czasami zastanawiam...
Byłam na granicy życia i śmierci, ale dostałam szansę by wrócić. W trakcie, gdy to wszystko się działo, zaczęłam spisywać swoje przemyślenia i refleksje. Później rozwiązania i sposoby, by umieć pomóc samej sobie. Teraz mam ochotę się tym podzielić ze światem, a szczególnie z osobami, które są w podobnej sytuacji, do mojej zeszłorocznej.
Jak to możliwe, że jeszcze rok temu, z BMI=12,5 nie miałam siły, by się ubrać, nie było szpitala, który chciałby mnie leczyć, a teraz siedzę, jako studentka wymarzonego kierunku, mieszkam bez rodziców, jestem w stanie o siebie zadbać...i jem, bo lubię...? Też się czasami zastanawiam...
Byłam na granicy życia i śmierci, ale dostałam szansę by wrócić. W trakcie, gdy to wszystko się działo, zaczęłam spisywać swoje przemyślenia i refleksje. Później rozwiązania i sposoby, by umieć pomóc samej sobie. Teraz mam ochotę się tym podzielić ze światem, a szczególnie z osobami, które są w podobnej sytuacji, do mojej zeszłorocznej.
Uważam, że na Anoreksję chorują niezwykle silne osoby. Trzeba mieć "odpowiedni" charakter, by zachorować. Jestem pewna, że choć choroba wmawia, że jesteśmy bezradni, że nie ma ratunku, że mamy związane ręce (i gardła), to jednak ta siła, która w nas jest, odpowiednio wykorzystana, może nas uratować.
I to, co wiele razy sama słyszałam, jest prawdą- nie ma żadnej mocy, żadnego leku, który zmusi nas do jedzenia, nic nie jest w stanie nas wyrwać z Anoreksji...oprócz nas samych.
I to, co wiele razy sama słyszałam, jest prawdą- nie ma żadnej mocy, żadnego leku, który zmusi nas do jedzenia, nic nie jest w stanie nas wyrwać z Anoreksji...oprócz nas samych.
-Gabi
c.d.n.


Komentarze
Prześlij komentarz