Interesujące porady...
Cześć Kochani! ❤
Ostatnio bardzo dużo się dzieje, trudno jest mi nadążyć ze wszystkim, więc piszę tego posta w dość szybkim tempie, ale mam nadzieję, że coś uda mi się przekazać. Chciałabym dzisiaj wypunktować kilka znalezionych w internecie i gazetach "porad", dotyczących żywienia i tzw. "zdrowego stylu życia". Na pierwszy rzut oka nie budzą one żadnego niepokoju, jednak gdyby przyjrzeć się bliżej, to bardzo mocno widać w nich zachętę do diet, głodówek, zagłuszania prostych sygnałów wysyłanych przez nasz organizm, a niektóre wprost mówią, że "najważniejsze są cyferki" na wadze, czy ubraniu.
Niestety, ale część tych "złotych rad" sama przetestowałam w trakcie choroby. Mogę w 100% powiedzieć, że nie ma w nich nic, co byłoby naprawdę zdrowe i godne polecenia.
Nie, zmiana diety nie zmieni Twojego życia. Jedyną osobą, która może zmienić cokolwiek, jesteś Ty sam. Jedzenie jest jedzeniem, energią, poszczególnymi składnikami i nie przypisujmy mu żadnej mocy sprawczej. Żaden wegański batonik nie zmieni Twojego życia na lepsze, żaden posiłek paleo nie uczyni Cię mądrzejszym człowiekiem i żadna zmiana sposobu jedzenia nie sprawi, że będziemy innymi ludźmi- uwierzcie mi, próbowałam. Jedyną sytuacją, w której jedzenie naprawdę miało wpływ na moje życie, to wtedy, gdy balansowałam pomiędzy życiem, a śmiercią i po dostaniu specjalnej odżywki, naprawdę poczułam, że w moim życiu coś "przeskoczyło" (po prostu poczułam, że ono dalej trwa).
2. Jest jedna idealna dieta i dokładna ilość kalorii dla każdego człowieka.
Nie ma takiej diety na świecie, która odpowiadałaby każdemu człowiekowi, więc głupotą jest namawianie ludzi do jedzenia w identyczny sposób! Ludzki organizm jest tak zindywidualizowany, że nie byłoby możliwe, żeby każdy miał takie samo zapotrzebowanie na takie same składniki. Należy jeść tak by czuć się pełnym energii, szczęśliwym i zdrowym. Nie ma różnicy, czy energia dostarczana jest z kawałka ciasta, czy z zielonego koktajlu. Jeżeli czujesz ochotę na burgera- jesz burgera, jeżeli masz ochotę na owsiankę- jesz owsiankę. Organizm wie czego potrzebuje i wie jakie sygnały musi wysłać, by było mu to dostarczone. Myślę, że ludzkie ciało nie jest zainteresowane nowymi "trendami w żywieniu", więc nawet jeżeli Ty postanowisz zupełnie wykluczyć jakieś produkty, to nie znaczy, że Twoje ciało "zgodzi się", że był to dobry pomysł. Trzeba słuchać swojej intuicji i sygnałów wysyłanych przez nasz organizm- on chce dla nas jak najlepiej, jedyny wie czego w danej chwili nam brakuje, lub czego mamy w nadmiarze. Nikt inny- żadna pani polecająca nam jakąś dietę, nie ma wglądu w to, co dzieje się w naszym żołądku i mózgu. To samo jest z kaloriami- raz jemy więcej, raz jemy mniej i jest to zupełnie naturalne. Wszystko zależy od pory roku, dnia, wysiłku fizycznego, wysiłku psychicznego, ochoty, nastroju i wielu innych czynników.
3. Napij się wody lub poćwicz, gdy czujesz, że jesteś głodny.
Kolejny niemądry sposób, by starać się oszukiwać swój organizm. Nie wiem nawet jakie jest uzasadnienie tej porady, ale wiem, że jest ona bardzo popularna. Zamiast iść i coś zjeść, chcemy oszukać żołądek i wypełnić go wodą, lub zająć się czymś zupełnie innym- iść poćwiczyć. Kończy się to najczęściej chwilowym wstrzymaniem apetytu, tylko po to, by później wrócił on ze zdwojoną siłą, lub by wszystko przybrało gorszy, chorobowy stan.
4. Nie jedz po 18.
To mnie od zawsze śmieszyło. A co jeżeli jest 18.05? To już też za późno? Nie wiem kto, kiedy i dlaczego, wyznaczył tę 18.00, jako tajemniczą granicę. Rozumiem, że niektórzy mówią, by nie iść spać z pełnym żołądkiem, ale skąd ta 18.00? Byłoby to logiczne tylko w sytuacji, gdy ktoś kładzie się spać o 20. Gdybym miała zjeść kolację o tej "wyznaczonej przez kogoś godzinie" (18.00) i później nie jeść już nic, przyjmuję trzy możliwe wersje wydarzeń: 1. nie zasnęłabym z głodu, więc w końcu poszłabym coś zjeść i wróciła z powrotem do spania, 2. wstałabym w środku nocy, bo nie mogłabym spać z tak pustym żołądkiem, 3. na śniadanie zjadłabym porcję jak dla 4 osób. Nie wiem dlaczego niektórzy tak święcie w tę 18.00 wierzą. Ja polecam jeść wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo jest stracić naturalne wskazówki głodu i sytości, a przy takich manipulacjach organizmem, dzieje się to bardzo szybko.
5. By utrzymać wagę musisz ćwiczyć i jeść poniżej 2000kcal.
Nie, nie, nie. Jest coś takiego, jak "set point theory"- teoria ta mówi, że ludzki organizm sam znajduje swoją wagę, na której ma możliwość funkcjonowania jak najlepiej. Nie jest dla niego ważne, czy to BMI 18, czy 27, on ma po prostu swoje optimum, a cyferki nic nie znaczą. Jeżeli chodzi o ten "set point", jest to taka waga, przy której nie ćwicząc i jedząc bez ograniczania (zgodnie z sygnałami głodu), waga po prostu stoi w miejscu. By być zdrowym, nie trzeba ćwiczyć i katować się dietami. Wystarczy zacząć traktować swój organizm z szacunkiem, jako przyjaciela, a nie wroga. Zaakceptować, zadbać i nie starać się walczyć, bo "my chcemy ważyć X kg, a on ciągle wraca do Y kg."
6. Rozmiar świadczy o zdrowiu, więc trzeba się odchudzać z 44 na 34.
Żadne cyferki, żadne rozmiarówki, wskaźniki, centymetry i inne tego typu przyrządy, nie są wskaźnikami stanu zdrowia. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że rozmiar 34 w jednym sklepie, równa się rozmiarowi 38 w innym, raz ważymy 50 kg, a kolejnego dnia, na innej wadze 55kg. Ktoś kiedyś obmyślił jakiś wskaźnik, ale to nie znaczy, że zmierzymy nim zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie pozwólmy, by jakaś liczba miała wpływ na nasze samopoczucie i dalszy bieg życia. Nie rozumiem dlaczego, jeżeli ktoś nosi rozmiar 46, jest zdrowy i szczęśliwy, to i tak musiałby starać się wpasować do rozmiaru 36... Ciągle na świecie króluje jeden, konkretny wyidealizowany model sylwetki i uwierzyliśmy, że jak coś jest inne niż to, co promowane, to na pewno jest gorsze. Ludzie stracili z oczu fakt, że budowa każdego człowieka jest inna i jest to niesamowite. Zamiast cieszyć się z tego, że jesteśmy niepowtarzalni, to dajemy się traktować jakbyśmy byli wadliwi..
7. Sokowy detoks i głodówka.
Chcesz oczyścić swój organizm? Twoja wątroba już to zrobiła! Jeżeli lekarz nie zlecił tzw. głodówki, czy diety płynnej, to po prostu jej nie stosuj. Takie rzeczy wytrącają organizm z fizjologicznego stanu, i są po prostu niezdrowe, niebezpieczne i niemądre.
Kochani, po prostu nie dajcie się zwariować na punkcie diet, żywienia i jakiś "ciekawych porad", którym teraz wszędzie jesteśmy zalewani. Traktujcie swoje ciało, swój organizm, najlepiej jak potraficie, słuchajcie czego on od Was chce, a na pewno będziecie czuć się zdrowo i dobrze, niezależnie od tego, ile jecie, ile ważycie i w jaką "ramkę", ktoś inny Was wsadził.
Ostatnio bardzo dużo się dzieje, trudno jest mi nadążyć ze wszystkim, więc piszę tego posta w dość szybkim tempie, ale mam nadzieję, że coś uda mi się przekazać. Chciałabym dzisiaj wypunktować kilka znalezionych w internecie i gazetach "porad", dotyczących żywienia i tzw. "zdrowego stylu życia". Na pierwszy rzut oka nie budzą one żadnego niepokoju, jednak gdyby przyjrzeć się bliżej, to bardzo mocno widać w nich zachętę do diet, głodówek, zagłuszania prostych sygnałów wysyłanych przez nasz organizm, a niektóre wprost mówią, że "najważniejsze są cyferki" na wadze, czy ubraniu.
Niestety, ale część tych "złotych rad" sama przetestowałam w trakcie choroby. Mogę w 100% powiedzieć, że nie ma w nich nic, co byłoby naprawdę zdrowe i godne polecenia.
Krótka lista mitów:
1. Dieta wegańska, dieta paleo lub dieta ketogeniczna, zmieniają życie.Nie, zmiana diety nie zmieni Twojego życia. Jedyną osobą, która może zmienić cokolwiek, jesteś Ty sam. Jedzenie jest jedzeniem, energią, poszczególnymi składnikami i nie przypisujmy mu żadnej mocy sprawczej. Żaden wegański batonik nie zmieni Twojego życia na lepsze, żaden posiłek paleo nie uczyni Cię mądrzejszym człowiekiem i żadna zmiana sposobu jedzenia nie sprawi, że będziemy innymi ludźmi- uwierzcie mi, próbowałam. Jedyną sytuacją, w której jedzenie naprawdę miało wpływ na moje życie, to wtedy, gdy balansowałam pomiędzy życiem, a śmiercią i po dostaniu specjalnej odżywki, naprawdę poczułam, że w moim życiu coś "przeskoczyło" (po prostu poczułam, że ono dalej trwa).
2. Jest jedna idealna dieta i dokładna ilość kalorii dla każdego człowieka.
Nie ma takiej diety na świecie, która odpowiadałaby każdemu człowiekowi, więc głupotą jest namawianie ludzi do jedzenia w identyczny sposób! Ludzki organizm jest tak zindywidualizowany, że nie byłoby możliwe, żeby każdy miał takie samo zapotrzebowanie na takie same składniki. Należy jeść tak by czuć się pełnym energii, szczęśliwym i zdrowym. Nie ma różnicy, czy energia dostarczana jest z kawałka ciasta, czy z zielonego koktajlu. Jeżeli czujesz ochotę na burgera- jesz burgera, jeżeli masz ochotę na owsiankę- jesz owsiankę. Organizm wie czego potrzebuje i wie jakie sygnały musi wysłać, by było mu to dostarczone. Myślę, że ludzkie ciało nie jest zainteresowane nowymi "trendami w żywieniu", więc nawet jeżeli Ty postanowisz zupełnie wykluczyć jakieś produkty, to nie znaczy, że Twoje ciało "zgodzi się", że był to dobry pomysł. Trzeba słuchać swojej intuicji i sygnałów wysyłanych przez nasz organizm- on chce dla nas jak najlepiej, jedyny wie czego w danej chwili nam brakuje, lub czego mamy w nadmiarze. Nikt inny- żadna pani polecająca nam jakąś dietę, nie ma wglądu w to, co dzieje się w naszym żołądku i mózgu. To samo jest z kaloriami- raz jemy więcej, raz jemy mniej i jest to zupełnie naturalne. Wszystko zależy od pory roku, dnia, wysiłku fizycznego, wysiłku psychicznego, ochoty, nastroju i wielu innych czynników.
3. Napij się wody lub poćwicz, gdy czujesz, że jesteś głodny.
Kolejny niemądry sposób, by starać się oszukiwać swój organizm. Nie wiem nawet jakie jest uzasadnienie tej porady, ale wiem, że jest ona bardzo popularna. Zamiast iść i coś zjeść, chcemy oszukać żołądek i wypełnić go wodą, lub zająć się czymś zupełnie innym- iść poćwiczyć. Kończy się to najczęściej chwilowym wstrzymaniem apetytu, tylko po to, by później wrócił on ze zdwojoną siłą, lub by wszystko przybrało gorszy, chorobowy stan.
4. Nie jedz po 18.
To mnie od zawsze śmieszyło. A co jeżeli jest 18.05? To już też za późno? Nie wiem kto, kiedy i dlaczego, wyznaczył tę 18.00, jako tajemniczą granicę. Rozumiem, że niektórzy mówią, by nie iść spać z pełnym żołądkiem, ale skąd ta 18.00? Byłoby to logiczne tylko w sytuacji, gdy ktoś kładzie się spać o 20. Gdybym miała zjeść kolację o tej "wyznaczonej przez kogoś godzinie" (18.00) i później nie jeść już nic, przyjmuję trzy możliwe wersje wydarzeń: 1. nie zasnęłabym z głodu, więc w końcu poszłabym coś zjeść i wróciła z powrotem do spania, 2. wstałabym w środku nocy, bo nie mogłabym spać z tak pustym żołądkiem, 3. na śniadanie zjadłabym porcję jak dla 4 osób. Nie wiem dlaczego niektórzy tak święcie w tę 18.00 wierzą. Ja polecam jeść wtedy, kiedy ma się na to ochotę. Ludzie nie zdają sobie sprawy, jak łatwo jest stracić naturalne wskazówki głodu i sytości, a przy takich manipulacjach organizmem, dzieje się to bardzo szybko.
5. By utrzymać wagę musisz ćwiczyć i jeść poniżej 2000kcal.
Nie, nie, nie. Jest coś takiego, jak "set point theory"- teoria ta mówi, że ludzki organizm sam znajduje swoją wagę, na której ma możliwość funkcjonowania jak najlepiej. Nie jest dla niego ważne, czy to BMI 18, czy 27, on ma po prostu swoje optimum, a cyferki nic nie znaczą. Jeżeli chodzi o ten "set point", jest to taka waga, przy której nie ćwicząc i jedząc bez ograniczania (zgodnie z sygnałami głodu), waga po prostu stoi w miejscu. By być zdrowym, nie trzeba ćwiczyć i katować się dietami. Wystarczy zacząć traktować swój organizm z szacunkiem, jako przyjaciela, a nie wroga. Zaakceptować, zadbać i nie starać się walczyć, bo "my chcemy ważyć X kg, a on ciągle wraca do Y kg."
6. Rozmiar świadczy o zdrowiu, więc trzeba się odchudzać z 44 na 34.

Żadne cyferki, żadne rozmiarówki, wskaźniki, centymetry i inne tego typu przyrządy, nie są wskaźnikami stanu zdrowia. Nie trzeba nikomu tłumaczyć, że rozmiar 34 w jednym sklepie, równa się rozmiarowi 38 w innym, raz ważymy 50 kg, a kolejnego dnia, na innej wadze 55kg. Ktoś kiedyś obmyślił jakiś wskaźnik, ale to nie znaczy, że zmierzymy nim zdrowie fizyczne i psychiczne. Nie pozwólmy, by jakaś liczba miała wpływ na nasze samopoczucie i dalszy bieg życia. Nie rozumiem dlaczego, jeżeli ktoś nosi rozmiar 46, jest zdrowy i szczęśliwy, to i tak musiałby starać się wpasować do rozmiaru 36... Ciągle na świecie króluje jeden, konkretny wyidealizowany model sylwetki i uwierzyliśmy, że jak coś jest inne niż to, co promowane, to na pewno jest gorsze. Ludzie stracili z oczu fakt, że budowa każdego człowieka jest inna i jest to niesamowite. Zamiast cieszyć się z tego, że jesteśmy niepowtarzalni, to dajemy się traktować jakbyśmy byli wadliwi..
7. Sokowy detoks i głodówka.
Chcesz oczyścić swój organizm? Twoja wątroba już to zrobiła! Jeżeli lekarz nie zlecił tzw. głodówki, czy diety płynnej, to po prostu jej nie stosuj. Takie rzeczy wytrącają organizm z fizjologicznego stanu, i są po prostu niezdrowe, niebezpieczne i niemądre.
Kochani, po prostu nie dajcie się zwariować na punkcie diet, żywienia i jakiś "ciekawych porad", którym teraz wszędzie jesteśmy zalewani. Traktujcie swoje ciało, swój organizm, najlepiej jak potraficie, słuchajcie czego on od Was chce, a na pewno będziecie czuć się zdrowo i dobrze, niezależnie od tego, ile jecie, ile ważycie i w jaką "ramkę", ktoś inny Was wsadził.
-Gabi😊




Komentarze
Prześlij komentarz