Minnie Maud- co to takiego?

Moi Drodzy! :)
Mam nadzieję, że nie zamarzliście przy tych niskich temperaturach. :) Mój blog też nie zamarzł, jednak rozpoczął się kolejny semestr, więc mam chwilowe urwanie głowy i stąd też małe opóźnienie. 
Dzisiejszy post będzie lekko "techniczny"- chciałabym w skrócie wyjaśnić, czym jest to tajemnicze "Minnie Maud"  (w skrócie- "MM"), które tak często się pojawia. W całym środowisku osób, które starają się wyjść z zaburzeń odżywiania, są to dość powszechne nazwy. Minnie Maud (MM), to metoda wychodzenia z choroby, restrykcyjnych diet, czy po prostu innych sytuacji, w których zmniejszyliśmy drastycznie podaż kaloryczną. To solidny, wymagający i moim zdaniem, bardzo dobry sposób, na: odbudowę organizmu, przyspieszenie przemiany materii i pokonanie lęku do jedzenia. Konkretniej, chodzi o to, że:
-jemy codziennie minimum 3000kcal,
-nie ćwiczymy i nie stosujemy innych sposobów, które "kompensowałyby" spożyte posiłki. 
Brzmi to banalnie, ale tylko dla osób, które nigdy nie miały do czynienia, zaburzeniami w kwestii odżywiania. W rzeczywistości, na początku jest bardzo trudno (przechodziłam to, więc wiem o czym piszę), z czasem wszystko mija. 😊 Można sobie wyobrazić jak to jest, gdy jedząc codziennie ok. 1500kcal, wylewając siódme poty, przy 1h cardio/7 dni w tygodniu, mając skurczony żołądek i prawdziwy lęk przed większością produktów, nagle należy podwoić podaż kaloryczną i zupełnie skończyć z przymusowym ćwiczeniem... Tak, dokładnie tak- trzeba "rzucić" to wszystko co chorobowe, i to wymaga prawdziwego zaangażowania i poświęcenia. 

Skąd to magiczne 3000kcal?
Po pierwsze, przeciętny, młody, normalnie funkcjonujący człowiek, naprawdę tyle spożywa. Nie dajmy sobie wmówić, że dieta 1800kcal jest zdrowa, 2200kcal to też nie jest duża podaż. Trochę nam namieszał w głowach ten cały dietetyczny przemysł, stąd wydaje nam się, że każda liczba, zaczynająca się od "2..." to już dużo. Po drugie, przy wygłodzeniu, organizm jest bardzo wyniszczony- potrzebuje zdecydowanie więcej (sporo ponad 3000kcal), by się odbudować. Nie chodzi nawet o sam wzrost masy ciała, ale przede wszystkim o odbudowanie organów wewnętrznych. I po trzecie, pewni Amerykanie przeprowadzili w Minnesocie badania nad ludzkim głodem (jako podaż głodową określali 1500kcal, a osoby z zaburzeniami odżywiania, czy na różnych dietach, często spożywają jeszcze mniej).
Wyniki były następujące- człowiek, by wrócić do "normalnego" jedzenia i by na nowo przyspieszyć swój (zwolniony przez obcinanie kcal) metabolizm, potrzebuje minimum 3000kcal dziennie. Uczestnicy eksperymentu po okresie głodu, często by zaspokoić swój "głód mentalny" (czyt. myśli o jedzeniu, zachcianki na konkretną rzecz) spożywali nawet 8000kcal. Ludzki organizm, gdy zabierzemy mu energię, przechodzi na tzw. "tryb oszczędnościowy"- zwalnia metabolizm i nie potrzebuje dużo pokarmu (dlatego niektórzy przestają być głodni nawet przy 1000kcal dziennie). Gdy na nowo dostarczymy mu jedzenia, będzie chciał więcej i więcej, do czasu aż nie "przekona się", że nie jest już zagrożony kolejnym głodem. Wszystko się unormuje, jednak trzeba najpierw "uderzyć" z tym 3000kcal. (Nie będę tutaj za więcej pisać, jeśli kogoś interesuje- odsyłam do "Minnesota Starvation Experiment".
Dlaczego bez żadnych ćwiczeń?
By organizm mógł zająć się odbudową organizmu i nie był poddawany stresowi, jakim są dla niego ćwiczenia. Chodzi też o to, by ciało i wszystkie układy, znowu nam "zaufały", że po raz kolejny nic im nie zabierzemy i nie zaszkodzimy. Obrazowo rzecz ujmując 😉: ćwiczenia w tej sytuacji, to jakby komuś podarować wspaniały, długo wyczekiwany prezent, a po chwili zabrać jego połowę. Jeszcze jedna kwestia- w większości przypadków, ćwiczenia są naszym uzależnieniem. A chodzi o to, by wyjść z chorobowego stanu myśli, a nie tylko wyleczyć ciało. 

Co jeść?
Wszystko, na co ma się ochotę, wszystko o czym tylko pomyślimy. Bez żadnych ograniczeń, podziałów na "zdrowe i niezdrowe". Chodzi o to, żeby wrócił nam smak i apetyt, a lęki zniknęły (chyba nikt nie chce sytuacji, w której dożywa starości, a nic nie przeraża go tak bardzo jak batonik w czekoladzie😜 ). I nie da się dobić bilansu 3000kcal na samych jabłkach, czy waflach ryżowych. Minnie Maud pomaga wracać do wielu potraw i produktów, które kiedyś się jadało, bez kupowania samego "fit, 0%, bez cukru, zdrowe, itp.", chodzi o to, by zacząć jeść wszystko- jak zdrowy człowiek. Tak, by czuć, że to Ty decydujesz o jedzeniu, a nie ono o Tobie. 

Dla kogo jest Minnie Maud?
- Dla każdego, kto nie wie jak poradzić sobie z wychodzeniem z niewielkiej podaży kalorycznej- mam na myśli osoby, które przeszły na dietę "1000kcal" i boją się teraz efektu jojo, 

- dla osób wychodzących z zaburzeń odżywiania, 
- dla osób, z takimi objawami jak: wypadanie włosów, zimne dłonie i stopy, włosy na plecach, (u kobiet: zatrzymanie miesiączki),
- dla osób, które mają wiele "zakazanych produktów", nie wiedzą jak wrócić do normalnego jedzenia, są na ciągłych dietach, zakazach, lub boją się przestać ćwiczyć, by nie przytyć,
- dla osób, które boją się, że gdy naprawdę zaczną kierować się swoimi sygnałami głodu, to przytyją,
I nie ma żadnego kryterium "wagowego"- nie trzeba mieć niedowagi, by stosować tę metodę.
"Każdy zasługuje, by wyzdrowieć"
Plusy:
koniec z ciągłym myśleniem i snach o jedzeniu, zdrowie fizyczne, poprawa stanu psychicznego, powrót do normalnego funkcjonowania, brak lęków związanych z kg i dietą, wolność, inne zainteresowania niż jedzenie i ćwiczenia, możliwość skupienia się na prawdziwym życiu, powrót smaków, spokój, odbudowywanie siebie samego i swojego życia, koniec z wegetacją i wypełnianiem chorych przymusów choroby, brak ciągłego "zagrożenia szpitalem".

Minusy?
Dla niektórych jest to liczenie kcal i naprawdę, może być to uciążliwe. W wielu przypadkach jednak, już i tak wcześniej to robiliśmy i znamy wszystkie wartości na pamięć. Jest to trudny nawyk do pokonania, więc jeżeli i tak jest to mimowolne, to  podczas MM można wykorzystać ten "przymus" w pozytywny sposób. 


Kochani! ❤ Zdrowy organizm jest w stanie utrzymywać konkretną wagę, na stałym poziomie. I jest to taka wartość, przy której człowiek je według swojej intuicji- nie musi się powstrzymywać, lub bać, że od tego przytyje- a jeżeli tyje, to znaczy, że spowolnił swój metabolizm za niską podażą kcal, lub za dużą ilością ćwiczeń. Jak wyjść z tego stanu...? Odpowiedź: Minimum 3000kcal i żadnych ćwiczeń. 😊
Oczywiście, że na początku przyrost wagi jest szybki, jednak po pewnym czasie wszystko zwalnia, by w końcu się zatrzymać na właściwym dla organizmu poziomie. W większości przypadków, waga na początku "przeskakuje" trochę wyżej, a po jakimś czasie spada i wszystko się normuje. Dla niektórych jest to przerażające, że to nie człowiek, ale organizm sam decyduje o właściwej dla niego wadze. Nasze ciało doskonale wie- ile, jaki % i czego tak naprawdę potrzebuje, więc odzyskując kg, nie robi nam na złość", bo po co? Organizm chce funkcjonować w homeostazie- pracuje jak najlepiej potrafi, i na tyle dobrze, na ile mu na to pozwolimy. 

"Jedzenie jest ważne i Ty również!"

Także pamiętajcie-  nie warto stracić 90% życia, przez chęć utraty 10% wagi.
                                                                                                                                    -Gabi

Komentarze