Znam Cię już dwa lata...
Cześć Kochani! ❤
Musiałam mieć chwilową przerwę, ale wracam.😊
Ostatnio bardzo dużo się dzieje w kwestii mojej choroby. Przeżywam wzloty i (mocne, bolesne) upadki, za każdym razem przekonując się jak silna jest anoreksja. Choroba, która czyni człowieka słabym, znikającym i ledwo funkcjonującym, paradoksalnie jest potężna. Wystarczy, że raz pojawi się w głowie, by przez kolejne lata ciążyć nad chorym. W moim życiu, anoreksja od dwóch lat jest obecna w każdej minucie- budzę się z nią, kładę się z nią spać, widzę ją przed sobą, słyszę jej oddech za sobą i czuję, jak dźwigam na sobie jej (wbrew pozorom) ogromny ciężar.
Wiem, że na anoreksję chorują ludzie silni, zazwyczaj bardzo zawzięci i uparci. Jednak nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy siły w walce z chorobą są wyrównane.
***
Znam Cię już od dwóch lat. Nie wiem dlaczego akurat mnie znalazłaś i nie chcesz mnie zostawić. Był czas, w którym miałaś wszystko co moje, a chciałaś jeszcze więcej. Obiecywałaś mi kontrolę, a tak naprawdę sama panowałaś nad wszystkim. Gdy znikałam, Ty nie reagowałaś i tylko czekałaś na kolejną rzecz, którą mogłabyś mi odebrać. Zamazałaś mi rzeczywistość i nienawidziłaś każdego, kto chciał, żebym zobaczyła prawdę. Wciąż powtarzasz mi, że ,,nie zachorowałam wystarczająco". Patrzyłaś jak się wykańczam i uśmiechałaś się kpiąco, śmiałaś się ze mnie, żartowałaś, wykorzystując odebrane mi poczucie humoru. Zabierałaś mi włosy, kolory twarzy, siłę mięśni i tętno... osłabiałaś mnie, a sama zyskiwałaś siłę. Kazałaś mi ćwiczyć do upadłego, tylko po to, żeby spalić zjedzoną wcześniej ,,jedyną zdrową rzecz"- jabłko.
Dobrze wiedziałaś, że nienawidzę liczyć, a zmieniłaś mnie w automat sprawnie sumujący wszystkie kalorie, nawet te z liści szpinaku. To chyba jeden z Twoich punktów honoru, bo do tej pory mi nie odpuszczasz.
Gdy byłam już zbyt słaba by czytać, słowa się ode mnie ,,odbijały", Ty i tak zmuszałaś mnie do studiowania składów w sklepach. Byłaś zazdrosna o bliskich mi ludzi, więc sprawnie się mną posługując, wszystkich ode mnie odsunęłaś. Przez Ciebie nie czułam nic oprócz zimna. Każdy posiłek umiałaś zamienić w dramat, realne zagrożenie i rodzinną kłótnię. Niedużo czasu zajęło Ci okrojenie mojego jadłospisu do jabłek, kawy i marchewek. Później już nawet tego nie pozwalałaś jeść.
Mówiłaś, że będę świetnie wyglądać, nigdy nie sądziłam, że pod słowem ,,świetnie", kryje się sonda w nosie. Wierzyłam Ci, że będę bardziej wartościowa, ładna i mądra....a stałam się chodzącym, pustym i wyniszczonym organizmem, który nawet nie wierzy, że zasługuje na pomoc.
Nienawidzę Cię, bo gdy Ty mnie pożerałaś, ja nie byłam w stanie ugryźć nawet suchego wafla. I zostaw mnie w spokoju, (jasna cholera), bo nie mam już siły i cierpliwości na codzienną walkę o to, co należy do mnie. Przestań mi krzyczeć, wyć i przeklinać w głowie, gdy tylko chcę zrobić coś, co Tobie się nie podoba!
Zabieraj się z tego świata, bo nie wiem czego szukasz. Zniknij tak, jak chciałaś, żeby znikali inni- zobacz jak to jest, poczuj samotność, przeszywający do kości chłód, spójrz na swoje sine ręce.
Odejdź sama, bez tych, którym chcesz cokolwiek odebrać.
Twoja, (oby nie na zawsze)
-Gabi
Musiałam mieć chwilową przerwę, ale wracam.😊
Ostatnio bardzo dużo się dzieje w kwestii mojej choroby. Przeżywam wzloty i (mocne, bolesne) upadki, za każdym razem przekonując się jak silna jest anoreksja. Choroba, która czyni człowieka słabym, znikającym i ledwo funkcjonującym, paradoksalnie jest potężna. Wystarczy, że raz pojawi się w głowie, by przez kolejne lata ciążyć nad chorym. W moim życiu, anoreksja od dwóch lat jest obecna w każdej minucie- budzę się z nią, kładę się z nią spać, widzę ją przed sobą, słyszę jej oddech za sobą i czuję, jak dźwigam na sobie jej (wbrew pozorom) ogromny ciężar.
Wiem, że na anoreksję chorują ludzie silni, zazwyczaj bardzo zawzięci i uparci. Jednak nie da się jednoznacznie stwierdzić, czy siły w walce z chorobą są wyrównane.
***
Znam Cię już od dwóch lat. Nie wiem dlaczego akurat mnie znalazłaś i nie chcesz mnie zostawić. Był czas, w którym miałaś wszystko co moje, a chciałaś jeszcze więcej. Obiecywałaś mi kontrolę, a tak naprawdę sama panowałaś nad wszystkim. Gdy znikałam, Ty nie reagowałaś i tylko czekałaś na kolejną rzecz, którą mogłabyś mi odebrać. Zamazałaś mi rzeczywistość i nienawidziłaś każdego, kto chciał, żebym zobaczyła prawdę. Wciąż powtarzasz mi, że ,,nie zachorowałam wystarczająco". Patrzyłaś jak się wykańczam i uśmiechałaś się kpiąco, śmiałaś się ze mnie, żartowałaś, wykorzystując odebrane mi poczucie humoru. Zabierałaś mi włosy, kolory twarzy, siłę mięśni i tętno... osłabiałaś mnie, a sama zyskiwałaś siłę. Kazałaś mi ćwiczyć do upadłego, tylko po to, żeby spalić zjedzoną wcześniej ,,jedyną zdrową rzecz"- jabłko.
Dobrze wiedziałaś, że nienawidzę liczyć, a zmieniłaś mnie w automat sprawnie sumujący wszystkie kalorie, nawet te z liści szpinaku. To chyba jeden z Twoich punktów honoru, bo do tej pory mi nie odpuszczasz.
Gdy byłam już zbyt słaba by czytać, słowa się ode mnie ,,odbijały", Ty i tak zmuszałaś mnie do studiowania składów w sklepach. Byłaś zazdrosna o bliskich mi ludzi, więc sprawnie się mną posługując, wszystkich ode mnie odsunęłaś. Przez Ciebie nie czułam nic oprócz zimna. Każdy posiłek umiałaś zamienić w dramat, realne zagrożenie i rodzinną kłótnię. Niedużo czasu zajęło Ci okrojenie mojego jadłospisu do jabłek, kawy i marchewek. Później już nawet tego nie pozwalałaś jeść.
Mówiłaś, że będę świetnie wyglądać, nigdy nie sądziłam, że pod słowem ,,świetnie", kryje się sonda w nosie. Wierzyłam Ci, że będę bardziej wartościowa, ładna i mądra....a stałam się chodzącym, pustym i wyniszczonym organizmem, który nawet nie wierzy, że zasługuje na pomoc.
Nienawidzę Cię, bo gdy Ty mnie pożerałaś, ja nie byłam w stanie ugryźć nawet suchego wafla. I zostaw mnie w spokoju, (jasna cholera), bo nie mam już siły i cierpliwości na codzienną walkę o to, co należy do mnie. Przestań mi krzyczeć, wyć i przeklinać w głowie, gdy tylko chcę zrobić coś, co Tobie się nie podoba!
Zabieraj się z tego świata, bo nie wiem czego szukasz. Zniknij tak, jak chciałaś, żeby znikali inni- zobacz jak to jest, poczuj samotność, przeszywający do kości chłód, spójrz na swoje sine ręce.
Odejdź sama, bez tych, którym chcesz cokolwiek odebrać.
-Gabi



Komentarze
Prześlij komentarz