Jestem bardzo głodna! Extreme Hunger.



Cześć Kochani!
Ostatnio pisałam, że chciałabym tutaj częściej publikować wpisy. Jak na razie, zupełnie przypadkowo, udaje mi się być tutaj dość systematycznie. Moja sytuacja obecnie zmienia się bardzo dynamicznie i chodzi mi tutaj o jedzenie… Ja po prostu jestem NON STOP GŁODNA i piszę to z przerażeniem…


Wyobraźcie sobie dwie sytuacje: sytuacja 1. (rok 2016):siedzę przy stole z sondą w nosie, rękawiczkach (bo zimno!), w polarze i pod kocem. Przede mną talerzyk, a na nim: wafel ryżowy i jabłko… Można by to podsumować: „Ja i moje niezjedzone śniadanie”. Sytuacja 2.(obecnie): siedzę przy stole z dużą miską wypełnioną: płatkami, bananem, nektaryną, orzechami suszonymi owocami. Zjadam, ale wciąż „coś bym jeszcze zjadła”, więc dorzucę sobie więcej płatków. Jednak ciągle czuję, że nie jestem najedzona, a wręcz przeciwnie…wracam do lodówki, robię kanapkę z jakimś „czymś” i jest dobrze…Mija 15 minut, jestem już w tramwaju na zajęcia i czuję jak robię się...głodna. Zupełnie jakbym nie jadła przez cały poprzedni dzień! Nie rozumiem tego uczucia, więc próbuję napić się wody… Ale to nie przechodzi, a wręcz przeciwnie- narasta. Gdy wysiadam, zjadam kanapkę przeznaczoną na drugie śniadanie. Jestem tak zestresowana, że nie wiem co robić, panikuję i czuję się zupełnie bezsilna… Zdążyłam już automatycznie oszacować, że na swój pierwszy posiłek zjadłam tyle, ile zazwyczaj zawierało moje typowe śniadanie, drugie śniadanie i podwieczorek… 


Jeżeli ktoś tego nie przeżył, to tylko w niewielkim stopniu może sobie wyobrazić jak się czuję. Ja- osoba będąca w stanie kontrolować swoją podaż kaloryczną jak nikt inny. Czasami nawet w szpitalu szacowałam ile muszę zjeść, by waga przyrastała dziennie o tyle, ile chcę (i nawet mi się to momentami udawało…). Przez 3 lata dokładnie uczyłam swoje ciało ile ma zjadać i w jakich odstępach czasu. A teraz…? Teraz czuję się, jakby mój organizm zupełnie przestał słuchać mojej głowy i nic nie jest w stanie go powstrzymać od jedzenia. Wciąż czuję ten sam lęk przy posiłku, wciąż mam obawy o wyglądanie jak „wieloryb”, wciąż słyszę ten przerażający głos, wciąż chcę trzymać się swoich schematów … Ale teraz to wszystko jest na nic. Mój głód zupełnie ,,wziął górę” i za nic ma to, co dzieje się w moim umyśle. I próbowałam być ,,sprytna", żeby ten głód oszukać: nie trzymałam żadnego jedzenia w pobliżu, wychodziłam z mieszkania, kupowałam małe ilości… Ale to nie działa…w końcu i tak zjadam tę samą ilość (o ile nie większą!), tylko po prostu przesuwa się to w czasie.

Boję się…bardzo. Choć nieraz już czytałam, czym jest ten tzw. 'extreme hunger' (,,ekstremalny głód”). Wiem, że jest to teoretycznie normalna, fizjologiczna odpowiedź na długo utrzymujący się deficyt kaloryczny, mam świadomość, że dotyczy to zdecydowanej większości osób, które wychodzą z restrykcyjnych zaburzeń odżywiania i słyszałam też, że niektórzy jedzą nawet +10 000kcal dziennie… W sumie nie powinnam się bać, skoro jest to naukowo opisane (odsyłam do Eksperymentu Głodowego w Minnesocie- ‘Minnesota Starvation Experiment’ LINK), podobno po pewnym czasie to mija (pod warunkiem, że ten ekstremalny głód się zaspokaja!). 

Ale mimo wszystko…robienie wycieczek do kuchni po 7. kanapkę na kolację, jedzenie ciastek, (które od świąt Bożego Narodzenia leżały nieodpakowane w szafce jako nietrafiony prezent, bo przecież JA NIE JADAM SŁODYCZY…podejrzewam, że leżałyby tak aż do utraty ważności i pewnie w końcu bym je wyrzuciła, ale nie teraz... Teraz musiałam je zjeść), zjadanie pół pudełka hummusu na raz, jedzenie mieszanki studenckiej bez liczeniarodzynek i orzechów na sztuki..., spora ilość masła orzechowego… MNIE TO PRZERAŻA.(Stresuje mnie to do tego stopnia, że moi najbliżsi otrzymują średnio 10 wiadomości dziennie, na temat tego jak dużo już zjadłam i jak duży lęk to we mnie wzbudza. Tutaj, po raz kolejny muszę wspomnieć o nieocenionym wsparciu ze strony mojego Taty, który na to wszystko cierpliwie odpisuje, lub wysyła jakiś adekwatny gif.😅 )
Kiedyś przeczytałam, że 'extreme hunger' jest analogiczną sytuacją, do odpowiedzi organizmu na długotrwałe wstrzymanie oddechu. Gdy spędzimy kilkadziesiąt sekund pod wodą, nie wytrzymujemy dłużej, wynurzamy się i jak najszybciej bierzemy sporą ilość wdechów. To samo dzieje się, gdy przez długi czas przestaniemy dostarczać odpowiednią podaż energii z pożywienia. Gdy organizm poczuje, że ponownie ma dostęp do żywności, będzie chciał uzupełnić braki jak najszybciej. Można to też porównać to do sytuacji, w której nagle na kilka dni zamknie się wszystkie sklepy spożywcze. Po jakimś czasie sklepy znów zostają otwarte, ale nie wiadomo na jak długo… Co zrobiłby każdy rozsądny człowiek? Jak najszybciej pobiegłby na zakupy, by zgromadzić jak największą ilość zapasów, w razie ponownego braku dostępu do sklepu. To samo robi nasz organizm… (to przetrwały mechanizm ewolucyjny…).


Ale ufam mocno, że gdy wreszcie „spłacę ten dług kaloryczny”, który zaciągnęłam w trakcie choroby i swojego niedojadania, to może wreszcie wszystko się uspokoi. Może wreszcie mój organizm odetchnie, wróci do zdrowego funkcjonowania…Może wreszcie nie będę myśleć 24h/7 o jedzeniu…

Chcę wierzyć, że to wszystko minie samoistnie, gdy nie zacznę stawiać sobie granic i zaufam własnemu organizmowi. Mimo strachu i mojego ,,ułożonego” myślenia, nie chcę znowu ograniczać jedzenia, bo to zawsze kończy się równie ekstremalnie. Mam nadzieję, że może właśnie teraz, gdzieś we mnie ,,pęka” to, co wciąż należy do anoreksji.

Trzymajcie za mnie kciuki i trzymajcie się ciepło! ❤

- Gabi

Komentarze

  1. Hej,
    grunt to się nie poddawać! Dopiero niedawno znalazłam Twojego bloga dzięki notskinnyhappiness bo sama właśnie wchodzę na recovery. Strach jest, ale dzięki temu, że wiem, że inni też walczą i żyją dam radę. Także jestem z Tobą <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za wsparcie i trzymam za Ciebie kciuki! I oczywiście masz rację- świadomość, że nie jest się w tym samemu, baaaardzo pomaga! Będzie dobrze. :)
      Pozdrawiam! ❤

      Usuń

Prześlij komentarz