Tym, których na majówce nie będzie...
![]() |
| źródło: tumblr |
XX.XX.2021r.
List
od Kolejnego
Boję się, Tato.
Czuję
zbliżający się koniec. Już za chwilę dołączę do codziennej statystyki i stanę
się kolejną przeszkodą do zniesienia obostrzeń. Chciałbym, aby mój strach
udzielił się tym, którzy śmieli nazwać mnie ,,statystą”. Jestem w dusznej klatce, więzi mnie moje
ciało, uciska, nie mogę
z siebie wyjść. Jestem zupełnie sam, a nie potrafię
zwyczajnie oddychać.
Kilka dni temu
miałem wszystko i potrzebowałem tak wiele. A teraz? Nie mam nic i nie
potrzebuję niczego… oprócz powietrza.
Kolejny dzień w
tej samej piżamie, w nieswojej pościeli i ze szczoteczką do zębów, kupioną na
dole w „kiosku”. Przecież nie spodziewałem się długiego pobytu, nic nie spakowałem,
nie przygotowałem się. Mam tutaj własną szafkę z butelką wody, zamkniętego
Nutridrinka i nietknięte kanapki z białego chleba. I Broń Boże nie narzekam,
bo w czasie, w którym walczy się o każdy 1l tlenu, ja mam przywilej oddychania
przez maskę z rezerwuarem….
Chciałbym się
pożegnać, ale nie mam na to siły. Nie potrafię mówić, jeść, pić… Osłabły mi
zmysły, wiem o tym, bo co jakiś czas tracę świadomość. Nie mam pojęcia, co się ze
mną wtedy dzieje, ale zawsze gdy się ocknę, jestem mocno przytrzymywany w łóżku przez dwie
postacie w kombinezonach- nie rozpoznaję czy to lekarze, pielęgniarki, kobiety, czy mężczyźni.
Jestem w
odciętym świecie. Równolegle za oknem toczy się życie, którego odpowiednio nie
zaczerpnąłem. Żałuję, że nie żyłem świadomiej, nie oddychałem głębiej…
O ile to nie
moje halucynacje z niedotlenienia, to wydaje mi się, że przed chwilą był tutaj Ksiądz. Bardzo się
boję, bo do mnie podchodził i długo mówił.
Ja już wiem, że
ostatnią rzeczą, którą w życiu usłyszę będzie szelest kombinezonów i szum
tlenu. Jeśli dobrze podsłuchałem, to zarówno mnie, jak i moje ,,wszystko”,
dokładnie umyją silnym chlorem. Wiem też z telewizji, że gdy już odejdę, to Rodzina
mnie nie zobaczy, bo przecież ,,jestem zakaźny” i będę szczelnie ,,szczelnie
opakowany”…
Tato, niech moi
bliscy dbają o siebie. Niech mi wybaczą, niech się pogodzą, niech za bardzo nie
płaczą i…niech po prostu żyją. Niech czerpią, niech będą wolni, niech chłoną
codzienność.
Tato, ratuj, bo
już chyba się duszę. Tato, bardzo się boję i proszę- niech tylko nie boli.
Tato, ja już idę.
- Kolejny Pacjent
Myślę, że to nie wymaga komentarza i nie muszę tutaj nic dopisywać.
Wszystkiego dobrego, trzymajcie się zdrowo, ciepło...i świadomie oddychajcie!😀
- Gaba


Komentarze
Prześlij komentarz